Ultimate frisbee w Staszicu

Na plakat natknąłem się w drodze na WF. Pomyślałem sobie – czemu nie? Zasady znałem, gdyż z Ultimate spotkałem się już w 2003 roku. Nie była to gra profesjonalna, czyste amatorstwo, na zasadach podobnych do tych z Ultimate Players Association. Pierwszy trening odbył się 13go marca 2009 roku. Przeważającą część zainteresowanych stanowili uczniowie klasy I gimnazjum. Większość z nich miała ‘talerz’ w ręku. Prawdziwe rzuty zaczęły wychodzić dopiero pod okiem trenera – Szymona Jonczyka – zawodnika najlepszej drużyny Ultimate Frisbee w Polsce, czyli Spirit on Lemon Treningi odbywały się na dworze, na boiskach treningowych Zagłębia Sosnowiec oraz na sali w szkole. Szym wprowadzał nas w techniki rzutów (tak, jest ich wiele), taktyki gry oraz… przygotowywał do turniejów. Nie trzeba było długo czekać. Na pierwszy turniej pojechaliśmy po 3 miesiącach trenowania. Turniej odbył się 16 i 17 maja 2009 roku. Skład reprezentujący drużynę prezentował wysoki poziom i NIESAMOWITĄ, godną podziwu zaciętość. Oczywiście mecze odbywały się w klimacie przyjaznym, obyło się bez niepotrzebnych calli i faulów. Moim marzeniem było zagrać w trakcie burzy. Można liczyć na pogodę we Wrocku J spadł deszcz, boiska stały się grząskie, a my prawie wygraliśmy z AWFem. Pierwszy sukces odnieśliśmy tego samego dnia, w ostatnim meczu. Wygraliśmy z drużyną Bez Ciśnień, w tej chwili nie pamiętam z jakiego miasta. Po ostatnim meczu przespaliśmy się chwilkę, po czym wyszliśmy do centrum. Zrobiliśmy zakupy, wróciliśmy do naszej chatki, w której spaliśmy (klitka metr na metr, nie wiem, jak zmieściliśmy się w dwójkę). Skonsumowaliśmy zakupy, zrobiło się ciemno, nocnym pojechaliśmy do centrum Wrocławia w celu doskonalenia technik rzutów… Jako, że pierwszy mecz rozgrywaliśmy o 10, dowiedzieliśmy się, że 6 godzin snu to ZA MAŁO. Pierwszy mecz na rozgrzewkę przegraliśmy chyba 5cioma punktami. Później było już tylko lepiej. Ostatecznie zajęliśmy 12 miejsce na 16 drużyn. Kolejne turnieje – Lemon Cup w Sosnowcu, Sandslash Dębki (moja prywatna wycieczka), Frisbee Kołem się toczy (tak, Koło). Z niecierpliwością czekamy na finał Pucharu Polski, który został przesunięty na wrzesień, ze względu na wybory. Nazwa Fristaszki to szalony pomysł Magdaleny Kimli. Połączenie nazwy szkoły i frisbee. Historii loga można się domyślić.

Napisał: Bartek ‘Ever’ Kasprzyk – obecnie gracz Spirit on Lemon! (tak, musiałem się pochwalić xd)